Do Cmentarza Łyczakowskiego (Lyczakowskie kladowiszcze, cwintar) można dojechać tramwajem numer 7 lub nr 2, marszrutką lub.. dojść na nogach - co szczerze polecam. Z centrum można dojść ulicą Łyczakowską i skręcić w ulicę Miecznikowa; przy Cerkwi św. Piotra i Pawła (cmentarz jest pod numerem 33) lub ulicą Piekarską - wychodzimy prostopadle do bramy cmentarza. Pieszo z centrum to około 30 minutowy spacerek. Wstęp na cmentarz to ok. 4 hrywny, które idą na renowację nagrobków (lub bramą ogólnodostępną od Pohulanki). Jeżeli szukacie jakiegoś konkretnego miejsca, nazwiska etc., pytajcie w kasie!!! Pan Andriej jeśli jest, pomoże i wskaże!! Ubikacja dobra tuż za kasami, płatna 50 kopiejek, lub na Orlętach z tyłu - "co łaska" na środki czystości.
Cmentarz Łyczakowski powstał w 1786 roku. Przyjął i
przyjmuje nadal w swoją ziemię ludzi różnych narodowości i wyznań. Wejście
główne to dwie bramy. 1 z 1875 roku- nieczynna i 2 z 1901 roku, przez którą się
przechodzi do dziś. Wstęp jest płatny dla grup turystów i wycieczek
zorganizowanych. Po cmentarzu chodzi straż i sprawdza czy zostały wykupione
bilety wstępu!! . Obecnie trwają intensywne prace remontowe,
poprawianie ścieżek, wycinka drzew.. które przesiąkły sokami z.. ziemi..
wydzielają dość nieprzyjemny zapach, a zagrażają nagrobkom w przypadku
zawalenia.
O cmentarzu pisano wiele.. także zapraszam do mojego po
nim spacerze.... byłem na nim chyba 6 razy i za każdym z nich odkrywam
nowe nagrobki. ścieżki.. zapomniane alejki... Można spędzić w ciszy i zadumie
cały dzień zapuszczając się w mniej uczęszczane ścieżki, na których nie ma
żywych... W oznakowaniu nagrobków pomocna mi jest książka Stanisława S.
Nicieji "Cmentarz Łyczakowski we Lwowie".
od wejścia, po lewej stronie alejka Kaplic, w środku - najmniejsza na Łyczakowie
kaplica rodziny Molendzińskich, wsparta na dwóch kolumnach jońskich, z żelaznymi
drzwiami
na pierwszym tle (z prawej strony) pomnik Chrystusa
Kaplica Adamskich. Spoczywają tam: Franciszek 1794-1870, legionista napoleoński,
odznaczony Orderem Virtuti Militari, a później kupiec lwowski, dyrektor Zakładu
dla Ubogich, właściciel kilku kamienic lwowskich, zarządca Galicyjskiej Kasy
Oszczędności, ekspert finansowy i radca miejski, jego żona Barbara z
Nowakowskich -1796-1878m syn Franciszek 1839-1888, synowa Joanna z Axentowiczów
1855-1908 i wnuczka Ewelina 1871-1886.
Opodal, po prawej stronie jest kompozycyjnie unikatowy pomnik Pawła Eutele,
wzniesiony na grobie Teresy z Kłosowskich (1809-1870) i Józefa Iwanowiczów
(1804-1877). U wezgłowia zmarłych umieszczono na wysokim cokole postać Madonny
naturalnych wymiarów z klęczącymi po bokach i modlącymi się aniołkami. U podnóża
zaś na niskim ceglanym murku ustawiono popiersie Iwanowicza z leżącymi po jego
bokach w pozycji "waruj" kamiennymi rzeźbami dwóch psów Pluto i Nero. Taka była
zapewne wola zmarłego, by tych czworonożnych przedstawicieli symbolizujących
wierność i przywiązanie umieścić na straży rodzinnego grobu. Legenda głosi, że
psy te, po śmierci ich pana, ułożyły się przy świeżej mogile i po kilku dniach,
nie przyjmując pokarmu zakończyły swe wierne życie. Dalej - Paweł Eutele,
projektujący pomnik, poruszony tym zdarzeniem, po uzgodnieniu z rodziną zmarłego
postanowił wyrzeźbić Pluto i Nero na flankach pomnika. Burza oburzenia, niesmaku
i konsternacji przeszła przez ówczesny Lwów z tego powodu.... a dziś,
przewodnicy chętnie zatrzymują się i opowiadają o tej dozgonnej wierności,
wskazując na łzy na psich mordach jakie Paweł Eutele wyrzeźbił.
Podobne pomniki znany były wtedy tylko w Londyńskim i Sofijskim cmentarzu.
Mauzoleum Baczewskich (pośrodku alejek, na wprost wejścia) wzniesione w 1883
roku przez Jana Schultza lwowskiego architekta, dla Adama Józefa Baczewskiego
wyjątkowo bogatego i znanego w całej Europie przemysłowca (1829-1911). Któż
swego czasu nie znał w Polsce likierów i wódek sygnowanych przez Baczewskich.
Tradycja firmy sięga 1782 roku, gdy w Wybranówce pod Lwowem jeden z Baczewskich
założył gorzelnię. Na początku XIX w przeniesiono wytwórnię do Zniesienia, i
fabryka rozrosła się do poziomu wielkiej europejskiej miary :). Zawdzięcza firma
sukces Adamowi Baczewskiemu, posiadającemu fachowe wykształcenie i
sprowadzającemu maszyny z Francji i Holandii, nieznane w Polsce. Wybudował też
własną rafinerię spirytusu. W reklamie natomiast wyprzedził epokę, nadając
opakowaniom swym kształty różnorakie i atrakcyjne graficznie etykietki. (Dziś na
różnych aukcjach ceny np. kolekcji butelek sięgają 3000 zł., a pojedyncze
butelki 50-250 zł!).
St. Lem pisze o pawilonie Baczewskiego na Targach Wschodnich: „szczególnym
miejscem stało się dla mnie wielkie zakole, utworzone przez najdłuższy,
półokrągły pawilon, który obejmował połową łuku pawilon Baczewskiego (ten
wykładany butelkami likierów). Kiedy stanęło się pod wieżą Baczewskiego, można
było obudzić echo, śpiące w przestrzeni; klaśnięcie w dłonie, jeżeli dość silne,
powtarzało się cztery, pięć, a nawet sześć razy, podobnie jak każdy okrzyk".
Ileż było tych nagród! Rok 1866 - Wiedeń, 1867 - Paryż, Amsterdam, 1872 -
Moskwa, Londyn, 1873 - Londyn, Wiedeń, 1878 - Paryż, 1882 - Przemyśl, 1888 -
Lwów, Grand-Prix na Paryskiej Wystawie 1900 r., 1904- Wiedeń.
J. A. Baczewski aktywnie uczestniczy w życiu społecznym, od roku 1871 stale
obierają go radnym Lwowa, bierze udział w ekonomicznym rozwoju miasta, jest
hojnym filantropem i mecenasem. W latach 80. XIX wieku siedzibą firmy stał się
dawny pałac Cieleckich przy rogatce Żółkiewskiej. W 1893 r. ozdobne czarne
marmury z dawnego pałacyku przeniesiono do grobowca Baczewskich, wzniesionego na
Cmentarzu Łyczakowskim według projektu arch. J. Schulza. W 1908 r. arch. prof.
Władysław Sadłowski dokonał całkowitej przebudowy rezydencji Baczewskich.
W posiadaniu rodziny znajdowała się kamienica nr 31 na Rynku (dawniej
Mazanczowska), właśnie tutaj mieszkała rodzina, a w parterze mieścił się słynny
firmowy sklep Baczewskich. Dzisiejszą postać budynek otrzymał w wyniku
przebudowy w 1923 r., dokonanej przez arch. Bronisława Wiktora, od tego też
czasu fasadę zdobią reliefy Z. Kurczyńskiego.
Po śmierci J. A. Baczewskiego firmę prowadzili jego synowie Leopold (1859-1924)
i Henryk (1864-1930). Leopold Baczewski, wykształcony chemik (zdobywał edukację
w uniwersytetach Lwowa i Wiednia), wykładał chemię w Akademii rolniczej w
Dublanach, był jednym z fundatorów Krajowej Szkoły Gorzelnictwa, Stacji
Fermentacyjnej; c.k. komercjalnym radcą, wicemarszałkiem powiatu,
wiceprezydentem Izby Handlowej i Przemysłowej, kawalerem orderów Żelaznej Korony
i Franciszka Józefa. W Wyższej Szkole Handlu Zagranicznego Leopold Baczewski
ustanowił fundację swego imienia dla zdolnych studentów. Adwokat dr Henryk
Baczewski, kawaler orderu Franciszka Józefa, przez długie lata także był radnym
miasta Lwowa. Pracując w spółce z bratem, Henryk Baczewski skutecznie
zabezpieczał finansowe sprawy firmy.
Po zakończeniu I wojny światowej rozpoczął się nowy okres działania fabryki.
Nowy szef, Stefan Baczewski, gorliwie wziął się do rozbudowy rodzinnej firmy.
Sławna wytwórnia znakomitych likierów została wyposażona (który to już raz!) w
najnowocześniejszy sprzęt technologiczny. Cytuję ówczesną reklamę: „Fabryka
posiada 2 maszyny parowe o sile 125 kw, 14 motorów o łącznej sile 70 kw, 3
dynamo o łącznej sile 500 amp; 1 turbo-dynamo o sile 200 amp i cały szereg pomp
parowych. Rafineria posiada 3 aparaty rektyfikacyjne systemu Barbeta-Pompego i
Savala o sprawności 336 hektolitrów dziennie, 5 aparatów do destylacji ziół i
innych surowców oraz prasy hydrauliczne; personel techniczny liczy 20,
administracyjny - 30 osób oraz 300 robotników. Zdolność wytwórcza fabryki wynosi
dziennie 4, 5 wagonów". Dzięki pomyślnemu kierownictwu Stefana Baczewskiego
firma osiągnęła najwyższe szczyty swej sławy. Likiery i wódki eksportowano
niemal do wszystkich krajów europejskich, do Kanady, Ameryki Południowej,
Australii. Prawdziwym triumfem stały się wyniki Londyńskiej Wystawy Spirytusowej
w 1925 roku, kiedy to produkcja firmy zdobyła wszystkie możliwe nagrody, o czym
donosiła europejska prasa. Nazwisko „Baczewski" doprawdy mogło być uważane za
swoisty symbol Lwowa. Dodajmy jeszcze, że Stefan Baczewski pełnił obowiązki
konsula Austrii w RP, a konsulat austriacki mieścił się w jego rezydencji przy
Pełczyńskiej 35.
Po 17 września 1939 r. owoce wieloletniej pracy rodziny Baczewskich zostały
kompletnie zniszczone podczas bombardowania Lwowa. Tragicznie zginęli, nie
wiadomo w jakich więzieniach i łagrach: Adam Baczewski, syn Henryka i Stefan
Baczewski, syn Leopolda... Przedstawiciele nowej władzy wagonami wywozili
likiery i wódki Baczewskiego w fantazyjnych butelkach do Moskwy... Nam zaś
pozostała tylko pamięć i szeregi efektownych kolorowych butelek z ozdobnymi
etykietami i bez nich w zbiorach kolekcjonerów.
Po II wojnie światowej firma Baczewskich odrodziła się w Wiedniu. Jest
prowadzona przez wnuków Leopolda Baczewskiego.
Nagrobek
Olgi Schmelksowej (1875-1920), przedstawiający postać młodej kobiety
zrywającej kwiaty stojącą na postumencie, w którym znajduje się wyrzeźbiona
głowa i krótki napis: "Niech ci snu nie mącą męża twego łzy".
Grób rodzinny Stanisława i Franciszki Pietrańskich
Grobowiec rodziny Geschopfów - Franciszka (18232-1863) mieszczanina
lwowskiego, który w czasie powstania styczniowego zaopatrywał powstańców w broń
i padł ofiarą wybuchu amunicji w budynku przy ulicy Ormiańskiej, jego żony
Emilii z domu Lewickiej (1839-1883) i córki Marii (1862-1874)
Anioł śmierci z wiankiem makowym na głowie oraz krzyżem w dłoniach złożonych do
modlitwy umieszczony na sarkofagu. Wystający spod wieka całun zwisa do ziemi.
Anioł ze złożonymi skrzydłami przyklęka na kamiennej płycie, pokrytej
płaskorzeźbą rośliny bluszczowej.
"Śpiąca kobieta" - najpiękniejszy bodajże pomnik na grobowcu Ludwika
Markowskiego, adiunkta sądowego i jego żony Katarzyny,
dłuta Juliana Markowskiego. W Dzienniku Polskim reporter tak pisał "Jest to
kompozycja tak niezwykła, zarówno oryginalnym pomysłem, jak wykończeniem
artystycznym, że na długie wieki pozostanie chlubą cmentarza. Na łożu
śmiertelnym spoczywa przecudnej urody kobieta (figura nadnaturalnej wielkości).
Snadź dopiero przed chwilą uleciał z jej piersi ostatni oddech życiowy, na
twarzy pogoda majestatyczna, jakby strudzona przebytymi cierpieniami, rada
usnęła teraz na chwilę. U wezgłowia wznosi się nadnaturalnej wielkości postać
anioła boleści. Całość alegorii tak porywająca, że stanąwszy przed pomnikiem,
żal odchodzić". Trudno ustalić kiedy nastąpiło oddzielenie dwóch figur -
prawdopodobnie przed I wojną światową.